W od.dech lubię prostotę: coaching ma Ci pomóc ruszyć z miejsca w realnym życiu, w Twoim rytmie, bez udawania kogoś, kim nie jesteś. A żeby było łatwiej podjąć decyzję, zebrałam tu odpowiedzi na pytania, które wracają najczęściej w Waszych pytaniach.
Najczęściej pierwsza sesja ma dwa cele.
Po pierwsze: sprawdzamy, z czym przychodzisz i czego realnie potrzebujesz. To moment, w którym porządkujemy temat, nazywamy kontekst (praca, zdrowie, relacje, energia, stres) i wyłapujemy to, co jest sednem, a nie tylko objawem.
Po drugie: ustalamy ramy współpracy. Czyli jak będziemy pracować, jak wygląda poufność, jak będziesz przygotowywać się do sesji, co robisz między spotkaniami i jak poznasz, że to działa.
W praktyce pierwsza sesja bardzo często kończy się jednym z dwóch efektów:
To normalne, że początek bywa czasem podobny do wstępnej rozmowy terapeutycznej, bo też jest o Tobie. Różnica jest taka, że coaching od startu kieruje uwagę na cel, decyzje i działanie na Twoich zasobach tu i teraz.
Jak się przygotować?
Wystarczy kartka, cicha przestrzeń i szczerość. Jeśli chcesz, zapisz przed spotkaniem:
To pytanie jest ważne i naprawdę lubię, gdy pada wprost.
Najprostsze rozróżnienie wygląda tak:
W jednym z akademickich opisów różnic (UJ) pojawia się też bardzo praktyczny wątek: coaching bywa ustawiany jako proces krótkoterminowy, często w ramach kilku do kilkunastu spotkań, podczas gdy terapia zwykle trwa dłużej. Maksymalna długość procesu coachingowego to rok, minimalna - pojedyncze spotkanie. I to ty decydujesz, ile ich potrzebujesz.
Kiedy coaching ma sens?
Gdy chcesz:
Kiedy terapia może być lepszym pierwszym krokiem?
Gdy dominuje silny lęk, epizody depresyjne, trauma, zaburzenia odżywiania, uzależnienia albo masz poczucie, że „nie dźwigasz” codzienności. Wtedy warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą.
To zależy od tematu, Twojej gotowości i tego, ile zmian chcesz wprowadzić naraz.
W praktyce wiele źródeł branżowych opisuje widełki 4-12 sesji jako typowy proces coachingowy, czasem z wariantem kilku spotkań na mniejszy temat i dłuższej współpracy przy większej zmianie. Najkrótszy proces może objąć pojedyncze spotkanie, najdłużej w ciągu coachowie pracują przez rok.
Ja lubię podejście konkretne i zadaniowe i zazwyczaj wygląda to tak:
Bardzo ważne: coaching to nie tylko rozmowa „raz w tygodniu”. Między sesjami dzieje się życie. I to ono jest miejscem zmiany. Dlatego z jednej strony zawsze, nawet jeśli wcześniej mamy ustalony temat i obszar działania, możemy go zmienić i dostosować do Twoich potrzeb, a z drugiej często pomiędzy sesjami planujesz działania do wykonania.
Tak. Czasem na start nie potrzebujesz celu w stylu „zmieniam pracę w 90 dni”. Zdecydowanie częściej potrzeba wynika z chęci:
Cel potrafi wyłonić się w naturalny sposób trakcie, gdy zrobimy przestrzeń i uporządkujemy chaos. Bardzo często w trakcie pierwszych sesji klienci dokonują różnych odkryć o sobie i tym, co kryje się za tymi wstępnie mało sprecyzowanymi potrzebami.
Najczęściej klienci mówią o trzech efektach:
Tak, jeśli ważne są dla Ciebie: dostępność, wygoda, elastyczność i możliwość pracy w swoim środowisku. Dla wielu osób online jest nawet łatwiejszy, bo nie tracą energii na dojazdy i szybciej przechodzą do sedna.
Najkrócej: patrz na ramy, etykę, transparentność i dopasowanie.
Jeśli po pierwszej pełnej sesji coachingowej czujesz ulgę i klarowność, to często dobry znak.
To zależy od oferty, ale pierwsze, wstępne spotkanie często ma charakter diagnozy potrzeb i ustalenia celu - tak robimy w od.dech.
Nie „musisz”. Wystarczy, że przyjdziesz z tym, co jest.
Nie. To inne formy wsparcia, czasem komplementarne.
Napisz do mnie na hello@oddech.co i opisz w 3 zdaniach:
Odpowiem, czy coaching będzie dobrym krokiem, albo gdzie lepiej zacząć, lub umów się na darmową konsultację wstępną.
Autorką tekstu jest Zofia Tykwińska-Sutkowska, specjalistka w obszarze dobrostanu, coach ICF, PQ, wellness i lifestyle certyfikowana na Harvard Medical School. W od.dech wspiera osoby w budowaniu codziennych praktyk, które wzmacniają poczucie sprawczości.